fbpx

Matki Expatki

Expackie życie to nie wieczne wczasy?
5 grzechów matek expatek.

 

No właśnie jak to jest czy to nasze expackie życie to są wczasy? No i o co w ogóle chodzi z tymi grzechami matek expatek?

 

Wszyscy myślą że nasze życie to taka bajkowa rzeczywistość, a my jesteśmy niczym księżniczki które żyją w zamku i mają szczęśliwe i wygodne życie pozbawione wszelkich trosk i zmartwień. Tak często nas widzą inni. Ciekawa jestem jak wy przed wyjazdem widziałyście swoje życie?

Jakie były wasze wyobrażenia?

Na co czekałyście?

 

Ja miałam raczej pozytywne myśli i wyobrażenia na temat mojego wyjazdu i nie wiem czy to wynikało z mojej naiwności czy po prostu nie zrobiłam odpowiedniego researchu?

A może to było na tyle stresujące na tamten moment i to była tak duża zmiana że gdzieś podświadomie w ogóle nie chciałam dotrzeć do tych informacji bo chciałam wyjechać z pozytywnym nastawieniem? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć teraz na to pytanie, ale bez względu na to jaki był powód nie byłam przygotowana na to co mnie czeka. Chyba rzeczywiście myślałam o tym wyjeździe jak o rocznych wczasach.

 

O tym że to wczasy nie będą przekonałam się dosyć szybko.

 

Dlaczego?

 

Po pierwsze wczasy kojarzą się z czasem spędzonym z rodziną i z przyjaciółmi. A ja w głównej mierze spędzałam ten czas z naszym synkiem. Nie miałam przyjaciół ani nawet znajomych, z którymi mogłabym spędzać czas. Po drugie wczasy to odpoczynek od codziennych obowiązków, od chodzenia do pracy, od gotowania i sprzątania. Jak to się ma do rzeczywistości kobiet na emigracji? Nam często tych obowiązków przybywa, nasi mężowie pracują, a my zajmujemy się domem. Często zdarza się, że po jakimś czasie odczuwamy zmęczenie i znużenie tą codziennością. Zaczynamy tęsknić za życiem poza domem za spotykaniem się z ludźmi, za wyzwaniami, za tym żeby wrócić do domu i opowiedzieć mężowi co się wydarzyło w pracy.

 

A czemu w tytule artykułu jest mowa o grzechach?

 

Bo chociaż sytuacja matki expatki jest trudna i nie na wszystko mamy wpływ i często musimy się po prostu poświęcić i dostosować do sytuacji, ponieważ nie wszystko możemy zmienić i nie wszystko będzie wyglądało tak jak chcemy, to jednak nie oznacza,  że my tracimy sprawczość, że tracimy decyzyjność. My dalej możemy sterować naszym życiem, dalej mamy prawo na coś się nie zgodzić, dalej możemy komunikować nasze potrzeby, dalej możemy otwarcie mówić o tym jak się czujemy i w końcu dalej możemy się o siebie troszczyć i traktować siebie z czułością i robić coś dla siebie. To, że świadomie zgodziłyśmy się na bycie pełnoetatową mamą nie oznacza, że teraz mamy zajmować się już tylko tym i nie wolno nam mieć marzeń i pragnień. Mamy wpływ na nasze życie i nie wszystko powinnyśmy oddawać przypadkowi.

 

Mamy prawo wziąć życie w swoje ręce i pokierować nim tak żeby nam też było w nim wygodnie.

 

Zamiast tego często nie dbamy o to żeby dać sobie przestrzeń i możliwości do bycia kimś innym niż tylko mamą i gospodynią domową.

 

Umniejszanie

 

Kolejna ważna sprawa to odbieranie wartości temu czym się zajmujemy. Moja codzienność i moje obowiązki w moim mniemaniu nie były czymś o czym się opowiada. My często wstydzimy się tego, że pracujemy w domu, bo to żadna praca. W ogóle sobie nie zdajemy sprawy jaka jest wartość tego co dajemy swojej rodzinie, swoim dzieciom i mężom. To jest też kwestia wychowania dziewczynek w naszym kraju. Dopiero jak jesteśmy urobione po pachy, dopiero jak już czołgamy się ze zmęczenia, to dopiero wtedy dajemy sobie prawo powiedzieć, że jesteśmy zmęczona, że się napracowałyśmy i wolno nam trochę ponarzekać. To jest oczywiście totalna bzdura i mi tak samo jak każdej innej matce, która decyduje się na zostanie w domu z dzieckiem i rezygnuje ze swojej pracy należy się uznanie i my same musimy sobie to uznanie dać. Nie warto oczekiwać że ktoś nas poklepie po plecach i pochwali za nasze poświęcenie i oddanie.

 

Jeżeli my lubimy siebie, jeżeli my jesteśmy dla siebie ważne, jeżeli my szanujemy siebie to nie potrzebujemy szukać docenienia na zewnątrz.

 

To jest temat, z którym często pracujemy z moimi klientkami podczas sesji coachingowych.

 

Bariera językowa

 

Kolejnym częstym błędem czy też grzechem jest kwestia komunikacji i ta nieszczęsna bariera językowa. Komunikowanie się z ludźmi w języku angielskim było dla mnie bardzo stresujące. Fakt że nie zawsze potrafiłam się wyrazić albo że nie zawsze byłam w stanie zrozumieć to co mówią inni sprawiał, że się po prostu wstydziłam i blokowałam. Myślałam, że będę oceniana przez pryzmat mojej znajomości języka. To spowodowało, że trochę zamknęłam się przed światem i nie nawiązywałam znajomości wśród expackiej społeczności. Odczuwałam dużą samotność i tęsknotę za kontaktem z drugą osobą. Teraz wiem, że gdyby nie to, że miałam tak mocno wygórowane oczekiwania w stosunku do mojej znajomości języka obcego to miałabym większą otwartość na poznanie ludzi i czułabym się mniej samotna. Przez wiele lat myślałam że tylko ja tak mam, że inne kobiety radzą sobie lepiej i czują się spełnione. Teraz wiem, że to nieprawda. Wiele z nas zamyka się przed światem z powodu bariery językowej, przez co czujemy się samotne i nieszczęśliwe.

 

Warto mówić o tym jak się czujesz bo to dodaje otuchy i daje poczucie bycia „normalną”.

 

Każda z nas przechodzi przez trudności i każda przeżywa smutek i wiele z nas przeżywa ten smutek w samotności, bo myśli że wszystkie inne kobiety sobie radzą lepiej i że są szczęśliwsze. To jest bez sensu bo wszystkie jesteśmy w tej trudnej sytuacji i powinniśmy się wspierać. Jestem przekonana że jak będziemy o tym mówić głośno, że jak stworzymy sobie takie swoje środowisko gdzie będą kobiety takie jak ja czy Ty, to z większą odwagą podzielimy się trudami codzienności. A to już daje ogromną ulgę i pozwala zobaczyć że wszystko z nami jest ok, tylko sytuacja w której się znalazłyśmy jest trudna.

 

Praca coachingowa

 

Właśnie to próbuje uświadomić moim klientkom podczas sesji coachingowych. Zawsze na początku przyglądamy się temu jak wygląda ich rzeczywistość. Następnie każda kobieta sprawdza co w tej rzeczywistości jej nie pasuje, co jej nie służy, czego nie lubi. Wybiera jakiś obszar, który jest najbardziej niewygodny, albo taki który jest najłatwiejszy do zmiany. Czasem nie można czegoś zmienić, albo klientka nie jest gotowa na konkretne kroki. Samo uświadomienie sobie trudności czy problemów sprawia, że zwiększa się zakres patrzenia na swoją sytuację i na swoje życie, a to już jest pierwszy duży krok w kierunku szczęśliwego życia.

 

MOJA RADA 

 

Skup się na wzmocnieniu własnej wartości.

 

Jak to zrobić?

 

Pomyśl o jakimś ograniczającym Cię przekonaniu. Zatrzymaj się na chwilę, zauważ je i uświadom sobie, że je masz.  Już samo dostrzeżenie i nazwanie tych przekonań pomaga złapać względem nich taki psychiczny dystans i myśleć o nich jak o każdej innej myśli która może pojawić się w naszej głowie. Nie wszystko to co myślimy jest prawdą.

 

Zadaj sobie pytanie po co mi to przekonanie? Jakie czerpie korzyści z tego, że je mam? Nasze przekonania to bardzo często efekt doświadczeń jakie zebraliśmy.  Kiedyś mogły być dla nas użyteczne, mogły pomagać odnaleźć się w dawnej rzeczywistości ale dzisiaj mogą być już zupełnie nieaktualne.

 

Sprawdź czy dzisiaj to przekonanie jest dalej prawdziwe i czy dalej Ci służy i pomaga.

Jeżeli jest już nieaktualne to zamień je na jakieś wspierające przekonanie na swój temat.

Wypowiedz je głośno. Możesz je też zapisać.

 

Podczas sesji coachingowych poprzez odpowiednie pytania coachingowe pomagam kobietom uświadomić sobie, że bardzo często zmiana przekonań i  myśli na dany temat jest już bardzo wspierająca i pomaga w realizacji celów.

Zachęcam Cię bardzo do praktykowania tego prostego ćwiczenia. Pomoże Ci ono  oczyścić Twoją głowę z tych ograniczających przekonań robiąc miejsce na te, które będą dla Ciebie wspierające.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top